Aktualności
Relacja Andrzeja I Marka
01.07.2010 Przez Passe Avamoa podchodzimy na kotwicowisko we wschodniej części wyspy.
02.07.2010 Kierunek Raiatea. Cały czas z silnym wiatrem w plecy. Po pięknej żegludze zjadamy w portowym barze po przepysznym steku. Jest jazz na żywo, ale tylko w piątki. Warto tak zaplanować trasę, by trafić tu na koniec tygodnia.
03.07.2010 Leje. Stoimy w marinie cały dzien. Idziemy zatem pod wodę I odświeżamy nurkowe umiejętności.
04.07.010 Wypływamy z mariny Apooiti. Niestety nie tak wcześnie jak planowaliśmy. Kapitanat śpi długo. Po załatwieniu formalności kierunek Bora Bora. Kilka godzin z wiatrem I jesteśmy na miejscu. Stajemy przy bajkowym Pearl Beach Resort i Asia z Andrzejem wybierają się na kolacje w doborowym hollywoodzkim towarzystwie.
05.07.2010 Dalej stoimy w najpiękniejszym miejscu na Polinezji. Asia, Marek i rekiny zaliczają kolejne nurkowanie. Te ostatnie były całkiem pokaźnych rozmiarów. Żółwie tez niczego sobie. Wieczorem przestawiamy sie na boje pod jacht klubem, ale prócz małego baru nie ma tam całkiem nic.
06.07.2010 Wypływamy rano z Pearl Beach Resort płyniemy dobrze oznakowanym farwaterem na druga stronę Bora Bora. Tam znów kotwica i snorklowanie w miejscu zwanym nie bez powodu Aquarium. Napawamy się pięknem atolu.
07.06.2010 W odwrotną stronę pokonujemy te sama drogę co wczoraj. Stajemy przy kei w Vaitape. Oglądamy przygotowania do festiwalu. Śpiewy I tance tubylców robią wrażenie.
08.06.2010 Opuszczamy przyjazne Bora Bora. Wypływamy z Vaitape przez Passe Teavanui kierunek Maupipi. Super przyjemna żegluga. Wiatr E 5-6. Bardzo szybko osiągamy wyspę i wąskim pasem nabieżnika wpływamy do atolu. Stajemy na kotwicy niedaleko nabrzeża promowego. Wieczorem Andrzej i Asia wybierają się na wyspę. Pierwszy przejeżdżający pickup zabiera ich na “festiwal”. Impreza pozbawiona komercji. Rywalizują ze sobą lokalne wioski i całość ma formę zawodów sportowych. W nocy nieźle “dmucha”, ale nie ma fali, wiec kotwica na piaszczystym dnie trzyma rewelacyjnie
09.06.2010 Prawdziwi sportowcy idą do góry. Dzieki wskazówkom bosmana trafiamy na szlak i po 1,5h zdobywamy najwyższy szczyt wyspy Mt Teurafaatiu 380mnpm. Widok ze szczytu wynagrodzą litry wylanego potu. Wracając na jacht dowiadujemy się, ze wyspa jest dość ortodoksyjna – nie ma piwa! Szybkie nurkowanie na Manta Point. Niestety nie ma mant. Przed zmierzchem z silnym prądem wychodzimy w kierunku na wyspę Raiatea.
10.06.2010 Raiatea - Marina Apooiti O 0300 po 8 godzinach “motorkowania” wprost pod wiatr osiągamy Passe Rautoanui. Wchodzimy w nabieżniku i zaraz za wejściem rzucamy kotwice, by poczekać do świtu. Wszędzie płytko i niebezpiecznie. Rano przestawiamy się do mariny Apooiti. Czyste prysznice poprawia humor zalogi po nocnych przejściach. Ogólne rozprężenie po przepłynięciu “aż” 46,5 Mn. Jutro rozpocznie się powrót do Papeete.
11 lipca rano o 10:00 – wypływamy z Mariny Apoiti na Rajatea w kierunku Papeete , przed nami 120 mil żeglugi pod wiatr na silniku , w nocy w porywach wieje do 8 B , część damska załogo trochę choruje , , o 6 rano 12 lipca docieramy do Mariny Tainy na Papeete , rejs zakończony ale to jeszcze nie koniec naszego pobytu na Polinezji , przenosimy się na tydzień do bungalowów ukrytych w buszu na Tahiti Iti ( prawie na samym końcu wyspy , w planie zwiedzanie wyspy i pełne lenistwo , Do zobaczenia na kolejnych rejsach , kpt Marek




