Aktualności
Nashachata po raz pierwszy na morzu
(Przed wielkim rejsem)
NASHACHATA po raz pierwszy na morzu
Wodowanie jednostki odbyło się 29 lipca 2007 roku po trwającej blisko 2 lata przebudowie kadłuba. Historia tego jachtu jest jednak znacznie dłuższa, a w pewnym sensie nawiązuje nawet do okresu międzywojennego. Jego niespełnionym przeznaczeniem było bowiem szkolenie morskie polskich harcerek pod historyczną nazwą „Grażyna".
Początki polskiego żeglarstwa morskiego
Ponadstuletnia droga do wolności i morza zakończyła się symbolicznymi zaślubinami Rzeczypospolitej Polskiej z morzem dnia 10 lutego 1920 roku w Pucku. W swoim bedekerze „Gdynia - żeglarska stolica Polski" Mira Urbaniak tak opisała tamte czasy: „Nie było portów i floty, ale byli wizjonerzy. (..) Dla Szkoły Morskiej w Tczewie zakupiono trzymasztowy bark nadając mu imię „Lwów", Marynarka Wojenna wzbogaciła się o holenderski szkuner, który nazwana „Iskrą", a harcerze szwedzki szkuner „Petrea" przemianowali na „Zawiszę Czarnego".
Ale to wielkie otwarcie na morze nie było pełne. Otóż zgodnie z panującymi wówczas żeglarskimi obyczajami i przesądami dziewczęta w ogóle nie miały wstępu na żaglowce. Wizjonerem, który wsparł ambitne żeglarki był ówczesny wojewoda śląski dh Michał Grażyński. To dzięki niemu zakupiono w Finlandii jacht „Turo" zbudowany w 1922 roku. Jego chrzest odbył się - nomen omen - 29 lipca 1934 roku , a nadano mu imię „Grażyna", od nazwiska fundatora. Służył o szkoleniu żeglarek aż do II wojny światowej. Atmosferę tamtych rejsów żeglarki zawarły w piosence „Pod żaglami Grażyny". To męska „konkurencja" przerobiła ją na pieśń „Pod żaglami Zawiszy", pod taką postacią znana jest do dzisiaj.
Nowe życie „Grażyny"
W 1998 roku Centrum Wychowania Morskiego ZHP zakupiło od śląskiego klubu kadłub jachtu typu Rigel, sprawdzonej konstrukcji o dużej dzielności morskiej. Kiedy okazało się, że permanentny w tej organizacji brak środków finansowych nie pozwala na całkowite sfinalizowanie transakcji dh Waldemar Mieczkowski, ówczesny komendant CWM i wieloletni kapitan „Zawiszy Czarnego" postanowił wskrzesić ideę przedwojennej „Grażyny". Zainspirowany opowieściami Dh Witolda Bublewskiego, inicjatora ogólnoharcerskiej (i nie tylko) zbiórki pieniędzy na zakup pierwszego „Zawiszy Czarnego", podjął podobną akcję z myślą o przeznaczeniu jachtu do szkolenia współczesnych harcerek. Niestety, klimat dzisiejszych czasów nie sprzyja takim zrywom, a harcerkom nikt nie ogranicza wstępu na żaden pokład. Bez przesady można stwierdzić, że jest wręcz odwrotnie. Jacht formalnie wrócił do sprzedawcy, a praktycznie pozostał na kei przy CWM w Gdyni oczekując na innego nabywcę.
Kolejnym wizjonerem okazał się kpt. Michał Bogusławski, polonijny żeglarz z Toronto. Wiosną 2004 roku spotkaliśmy się w Polsce, tuż po powrocie ze wspólnej wyprawy na Horn i Antarktydę na Zjawie IV, którą dowodził właśnie Michał. Gorące wspomnienia polarnej żeglugi zaowocowały u Michała koncepcją powrotu w tamte rejony. Do tego potrzebny mu był mocny, stalowy jacht. Wspomniałem wtedy o niedoszłej „Grażynie", którą Michał zapragnął niezwłocznie obejrzeć. Wkrótce kadłub został zakupiony przez macierzysty klub Michała - White Sails z Toronto. Niebawem okazało się, że klub jednak zmienił zdanie co tego zakupu i „Grażyna" była znowu „do wzięcia".
Kiedy rok później zadzwonił mój przyjaciel Zbyszek Jałocha, współtowarzysz rejsów na „Zawiszy Czarnym" i wypraw polarnych na „Zjawie" z pomysłem zbudowania własnego jachtu, od razu pomyślałem o „Grażynie". Jednak moje nienajlepsze doświadczenia ze swataniem tego jachtu wskazywały na powściągliwość. Z drugiej zaś strony pojawiała się możliwość wybawienia Michała z kłopotliwej sytuacji wobec klubu. Do dziś nie wiem co bardziej przekonało Zbyszka, ale z pewnością warunki zakupu jachtu były atrakcyjne. Przede wszystkim zaś Zbyszek okazał się być prawdziwym wizjonerem, posiadającym jasną koncepcję budowy jachtu i jego wykorzystania. Zrealizował ją dr Jan Młynarczyk, konstruktor przebudowy. A zmienione zostało niemal wszystko w taki sposób, by system ożaglowania i wyposażenia pozwalał na obsługę jachtu przez 1 osobę.
Zmiany projektowe objęły m.in.:
- konstrukcję stalowej pokładówki i kokpitu,
- ożaglowanie, omasztowanie i takielunek jako slup, w miejsce pierwotnego typu kecz,
- zabudowę wnętrza jachtu
- wymianę silnika pomocniczego , linii wału, śruby napędowej
- system sterowania ,
- wszystkie instalacje i zbiorniki.
Nie mogłem nie uczestniczyć w dziewiczym i testowym zarazem rejsie tego jachtu. Pracom szkutniczym nie było końca, na dodatek na Bałtyku szalał sztorm, w końcu jednak wyszliśmy w morze kierując się do Oslo. Nashachata z jednym masztem była niemal samosterownym jachtem, potrafiącym dość ostro, jak na 24-tonowy jacht, iść na wiatr. Mocnym atutem jachtu jest silnik pozwalający na skuteczną żeglugę nawet pod mocny sztormowy wiatr. Sprawnie działające ogrzewanie bardzo przydało się w tym zimnym październikowym teście.
Co i rusz odkrywaliśmy rurki lub przewody podłączone nie tak jak trzeba lub w ogóle zapomniane, staraliśmy się przekonać do współpracy kuchenkę opalaną ropą, uszczelnić co cieknie, odetkać zatkane, usprawnić system refowania grota itd. W ten sposób powstała długa lista koniecznych usprawnień, którą do wiosny przyszłego roku zajmować się będą stoczniowi fachowcy.
„Nashachata" dookoła świata (niemal)
Wbrew pozorom czasu mają niewiele, gdyż w czerwcu 2008 Nashachata wyruszy w swą pierwszą wielką podróż, zaplanowaną na kilka lat. Wyprawa pod hasłem „Od Kopca do Góry Kościuszki" (patrz „Żagle" 2/2008) obejmie kilka ekspedycji naukowych w różnych miejscach na Antarktydzie przewidzianych na lata 2008 i 2009. Pierwsza z nich - „Larsen 2008" - wieść będzie z Ushuaia do Stacji Polarnej im. H. Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego. Całej wyprawie szefuje kpt. Henryk Wolski, który na początek odbył rejs powrotny z Oslo doprowadzając szczęśliwie jacht do Górek Zachodnich 28 października 2007, z załogą złożoną z przyszłych uczestników ekspedycji Larsen 2008 . Patronat medialny nad wyprawą objęła redakcja „Żagli".
Obszerniejsza relacja z powrotnej części rejsu testowego oraz szczegółowe informacje o wyprawie znaleźć można na stronie www.conceptsailing.org oraz w artykułach, które będą sukcesywnie ukazywać się na łamach „Żagli".
Przekonajcie się, że i w dzisiejszych czasach napotkać można wspaniałych wizjonerów, dzięki którym odkrywamy wciąż nowe możliwości, także i w sobie.
Dariusz Nerkowski
(tekst opublikowany w Magazynie Sportów Wodnych „Żagle" Nr 3 marzec 2008)
Załoga testowa jachtu „Nashachata":
Zbigniew Jałocha - kapitan i armator
Sławomir „Wuju" Wójtowicz -zastępca kapitana
Paweł Stolzmann - I oficer
Dariusz Nerkowski - II oficer
Andrzej Wanat - III oficer
Witold Wajda „Rekin" - IV oficer
Monika Jaroń
Andrzej Janota
Jacek Kierpiec
Leszek Mielnik




