Aktualności


Ahoj Amsterdam

 

Ahoj!

Wracamy z Amsterdamu do Krakowa, razem ze mną leci Graham.
Wiemy już z poprzednich rejsów, że Nashachata to dzielna jednostka i doskonale radzi sobie na morzu. Dzielnie walczy w ciężkich warunkach ale też jak na swoją wagę ( 26 T) doskonale pływa na lekkich wiaterkach. Wiało 2B a my jechaliśmy 5 knts, nieźle jak na wagę ciężką. Co prawda przechodzi ona jeszcze choroby wieku dziecięcego, ale pod naszą dobrą opieką znacznie poprawiła formę.

 

 

 

 


Na jachcie mamy cały warsztat, materiały do napraw od mahoniu do sklejek, sikaflexy, całe mnóstwo śrubek i wkrętów, mnóstwo kabli, części zapasowych, filtrów etc....Ale to wyprawa na 4 lata więc musimy być przygotowani na rożne sytuacje. Pierwsze dwa tygodnie rejsu to doskonały czas na trymowanie jachtu, żagli, osprzętu i na sprawdzenie najlepszych z możliwych rozwiązań. Pomoc oraz doświadczenie Grahama okazały się niezastąpione w wielu sprawach. Jeśli chcecie wiedzieć po co Graham zamówił 6 dętek rowerowych to.... popłyńcie z Grahamem! Od Lizbony będzie jedynym stałym członkiem załogi Nashachata.

Pierwsza załoga (patrz tabelka) w całości wykazała się pełną wyrozumiałością dla kaprysów Nashejchaty, dzielnie pomagając w usuwaniu usterek po wykonawcach. Co potrafi zepsuć " nasz fachowiec" to wszyscy wiemy. Ale zostawmy ten temat, to na szczęście już mamy za sobą! Zanim jacht dopłynie do Lizbony doślemy jeszcze dodatkowe żagle, części zapasowe, dodamy do wyposażenia zapasowe części do pomp I co najważniejsze zobaczymy co będzie potrzebne do zrobienia przed przejściem Atlantyku.

 


Parę słów o królestwie każdego żeglarza czyli o nawigacji I systemie Furuno Navnet2 w połączeniu z systemem map firmy Jeppesen (C-Map). Pływając w pływach wszyscy wiemy jak ważne są informacje na temat wysokości pływu i układu prądów morskich. Na Nashejchacie mamy to wszystko "on line" i w pełne prezentacji graficznej. Kierunek prądów i ich szybkość jest znana w każdej fazie pływu a do tego możemy sprawdzić parę dni do przodu jak będzie sytuacja wyglądała w naszym miejscu przeznaczenia. Jeśli do tego nałożymy obraz radaru na mapy ( tzw. overlay) i na dodatek możemy zobaczyć to wszystko na dodatkowym ploterze na kolumnie sterowej to naprawdę oprócz wrażenia, zapewniamy duże bezpieczeństwo żeglugi i nawigacji. Aktualne prognozy pogodowe dostępne przez Navtex, Faksymile ( mapy pogodowe) plus informacje z systemu Inmarsat pozwalają na ekonomiczne i bezpieczne zaplanowanie żeglugi. Dostrojenie systemu zajęło nam tydzień wiec proszę żeglarzy o nie szukanie usprawnień w tzw. "setupach" Co do nawigacji to parę słów trzeba poświęcić dodatkowemu członkowi załogi, czyli naszemu Autopilotowi. Steruje wytrwale i nie narzeka na wachty, a co najważniejsze jest dokładny I nie marudzi , że " mokro, chłodno i do domu daleko" Byli i tacy, co stawali w nim w zawody zwłaszcza przy kursach baksztagowych, ale jak na razie to poddali się wszyscy. Zobaczymy kto wygra na atlantyckiej fali! Czekamy na następnych chętnych do zawodów.

 

Co prawda nasz oficer zawsze musi być lepszy ale w stosunku do naszego kolegi "Auto" na ogół wykazywali oni z góry założoną wyższość i wyrozumiałość , pozwalając mu na dokładne sterowanie wg ustalonych WPT.

 

 

 

 

 

Na pokładzie załoga głównie zastanawiała się co będziemy robić w następnym porcie i co kuki ugotują na obiad. Co prawda ta sielanka się skończyła po wyjściu z Helgolandu, kiedy przywiało 5-6 WNW ale humory od razu wróciły jak po dwóch dniach halsowania weszliśmy do Amsterdamu

 

 


 

I szprycbuda się przydawała bardzo!

 

W marinie Sixhaven byliśmy największym jachtem i chyba dlatego na drugi dzień mieliśmy 2 jachty longside. Zawsze to bezpieczniej przytulić się do większego! Kiedy Rekin zobaczył że potrzeba przestawić około 8 jednostek abyśmy wyszli z mariny to zaraz przyszedł mu pomysł wychodzenia o 1 w nocy. Kto lubi być budzony o tej porze w poniedziałek? Holendrzy na pewno nie. I tak doszliśmy do momentu kiedy pojawiła się nowa załoga, pełna niecierpliwości i zaciekawienia a "stara" załoga trochę smutna, jak to jest zawsze przy pożegnaniach już umawiała się na następne etapy.

I tak już ma być przez następne 4 lata.

Więc wracamy z Amsterdamu do Krakowa, razem z nami leci Graham.

I już planujemy następne spotkania.

Do zobaczenia na pokładzie!

"Armator"

 

 

Lista Załogi I etapu Wyprawy od „Kopca do Góry Kościuszki”

kapitan

Zbigniew Jałocha

I oficer

Konrad Sudba Janusz Nowak

II oficer

Bogdan Nowak

III oficer

Graham Smith

załoga

Ewa Nowak

załoga

Krystyna Jasińska

załoga

Ryszard Kulczycki

załoga

Marcin Sudba

załoga

Marta Jałocha

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Data publikacji w serwisie: 2008-06-17
Strony: 1