Jesteś w: Strona główna Artykuły 2003 Ugiąć się i zwyciężyć

Artykuły

Powrót do listy

2003 Ugiąć się i zwyciężyć

...

gdy Graham zawołał mnie do mazini. Pokazał dziwnie ruszający się króciec dolotowy wody chłodzącej silnik. Widać było, że przez spaw sączyła się woda. Przeciek był na odcinku między dnem, a zaworem odcinającym. Przez głowę przeleciały mi wizje tego co mogło się nam stać na tym odludziu.


Strony: 1  2  3 

26 listopada jeszcze nikt z przesyłką się nie zameldował. Wieczorem pojechałem z Piotrkiem na lotnisko, ale okazało się, że i tam nic na nas nie czeka. Zaczęła się żmudna korespondencja e-mailowa i telefonowanie do Polski. Załoga cały czas pracowała niestrudzenie, a czas uciekał. W piątek wieczorem 28 listopada przyszła wiadomość od Navigare, że przesyłka jest w urzędzie celnym w Buenos Aires i nie wiadomo kiedy uda się ją stamtąd wydobyć. Zwołałem całą załogę i obwieściłem stan rzeczy. Powiedziałem, że w zaistniałych okolicznościach nie decyduję się na rejs do Antarktyki, proponuję jednak rejs wokół Hornu. Wśród załogi wywołało to burzę. Niemal wszyscy marzyli o Antarktyce, o górach lodowych, a tu "tylko Horn". Próbowano mnie przekonywać argumentując, że przecież tak długo o tym marzyli itd. Już po jakimś czasie dowiedziałem się, że nawet spekulowano czy by nie wpłynąć na zmianę mojej decyzji środkami finansowymi - jakbym to ja sam nie chciał tam płynąć. Stosunkowo spokojnie przyjęła decyzję niemiecka część załogi - jeśli kapitan mówi że jacht jest niesprawny na taką podróż, to jest niesprawny, a jachtami niesprawnymi się nie żegluje i oni wysiadają. W końcu ustaliliśmy, że kończymy prace i jedziemy: krótko - tylko na Horn, powrót i do domu, - Boże jak to się już zdeprecjonowało.

Osobiście byłem przekonany, że gdy wrócimy do Ushuaia, przesyłka będzie już na nas czekała, szybko wszystko zainstalujemy i ruszymy w Kanały Patagońskie.

W załodze ożył duch, a prace i tak trwały jeszcze do niedzieli. Wreszcie została zainstalowana echosonda zrobiona według wspólnego projektu. Harcerska echosonda na Zjawie nie działała - to normalne, dobrze pamiętam czasy, kiedy jachty nie miały takich cudowności i też się żeglowało. Tym razem, żeglując po wodach niezupełnie zbadanych i stając na kotwicowiskach opisanych jedynie ręką żeglarzy, uważałem to urządzenie za niezbędne. Przecież właśnie rozwój techniki pozwolił nam sięgnąć tam, gdzie wzrok nie sięga, marzyć o tym, o czym przed 20 laty nie marzylibyśmy w takim rozmiarze. Założyć nową echosondę nie taki to znowu problem, trzeba wyjąć jacht z wody..., no właśnie, ale nasz jacht waży ponoć 50 ton. Wojtek już dawno mówił coś o stewie dziobowej. Jeszcze w czasie podróży do Usuaia wymyśliliśmy rurę przymocowaną do stewy dziobowej z boku, chronionej obrysem kadłuba przed niszczącym działaniem kry lodowej i zanurzonej około pół metra poniżej linii wodnej. Wojtek zgodnie ze swoim fachem zajął się rozpracowaniem szczegółów technicznych, Graham to pospawał i znowu Wojtek, po zabezpieczeniu wiertarki przed wodą, a wiercić trzeba było tuż nad jej powierzchnią, przy pomocy Piotrka, Jóźka i Grahama, przymocował to całe ustrojstwo.

Andrzej Markiem doprowadzili do końca konstrukcję swojej elektrycznej pompy zenzowej i poprzykręcali na nadbudówce listwy antyślizgowe. Potem jeszcze krótkie szkolenie co po co i do czego ruszyliśmy w drogę. Pogoda w Beagle Chanal była bardzo dobra mieliśmy więc możliwość sprawdzić i udoskonalić nasz system refowy i przetrenować załogę w używaniu go.

Po krótkim pobycie w Puerto Williams związanym z odprawieniem się na wody chilijskie wyszliśmy z portu, aby wykorzystać dobrą pogodę i nie musieć wychodzić w poniedziałek. Do Hornu zbliżaliśmy się wczesnym rankiem. Wiatr przycichł, była więc idealna okazja do wylądowania na Cabo de Hornos w zatoce Caleta León. Zjawa dryfowała spokojnie, podczas gdy załoga na zmiany udawała się na ląd. Dobrze udało nam się wykorzystać okienko w pogodzie między godz. 6 a 10. Koło południa zrobiła się regularna siódemka, a my uparcie halsowaliśmy pod wiatr. Właściwości żeglugowe Zjawy nie zmieniły się jednak od lat i po kilku godzinach daliśmy za wygraną i zaczęliśmy wspierać się silnikiem. O godzinie 1505 dnia 2 grudnia mieliśmy Horn na prawym trawersie.

Wydarzenie to uczciliśmy zgodnie z tradycją żeglarską. Pierwszego łyka dostał oczywiście Neptun, a potem już po kolei. Chwila była dla mnie szczególnie uroczysta. W ciągu tego samego roku opłynąłem 2 Horny.

Dalszą żeglugę kontynuowaliśmy okrążając wysepką Horn po czym wzięliśmy kurs na Puerto Williams. Po drodze, po prawej burcie zostawiliśmy 3 chilijskie wysepki: Picton, Lennox i Nueva, o których można by powiedzieć, że mają coś wspólnego z Polską, czyli typowe "słoń a sprawa polska" lub może lepiej "Horn a sprawa polska".

Spory terytorialne między Argentyną a Chile mają długą historię, była nawet wersja wspólnego posiadania (między innym) wyspy Horn. Jeden z ostatnich sporów dotyczył tych trzech ww. Wysp. W grudniu 1978 r. wojska argentyńskie były przygotowane do inwazji. Niechybnej wojnie zapobiegła osobista interwencja papieża Jana Pawła II dnia 12.12. 1978 roku. Mediacje ciągnęły się jeszcze bardzo długo i zakończyły 29.12. 1984 roku podpisaniem w Watykanie traktatu o przyjaźni i współpracy.



Strony: 1  2  3 





Powrót do listy
Pacyfik wzdłuż i wszerz

Pacyfik wzdłuż i wszerz 2018

 

Amazonką przez równik

Amazonką przez równik 
02.04.-14.04.2020-zabukowany

20.05.-01.06.2020-przyjmujemy zgłoszenia