Jesteś w: Strona główna Artykuły 2002 Przejście Północno-Wschodnie

Artykuły

Powrót do listy

2002 Przejście Północno-Wschodnie

Jacht DAGMAR AAEN i jego załoga pokonali jeden z najtrudniejszych szlaków morskich świata - Przejście Północno-Wschodnie.


Strony: 1  2  3  4  5  6  7 

W poniedziałek 15 lipca, wczesnym rankiem byliśmy na podejściu do Murmańska. To był nasz błąd- jak stwierdził potem Sława. Kto wchodzi w poniedziałek i w dodatku tak wcześnie rano? Patrolujący okręcik straży granicznej zatrzymał nas. Na jacht przysłano  dwóch marynarzy, a naczalstwo debatowało co z nami zrobić. Trwało to bardzo długo. Dla zbicia czasu zaczęliśmy wspólnie z marynarzami wędkować. Na koniec przyszła informacja:  nikt o nas nie słyszał i w takiej sytuacji jesteśmy  zaaresztowani. W eskorcie owego okrętu i z tymiż marynarzami na pokładzie musimy wejść do Murmańska. Przecież my tam od początku chcieliśmy pójść. Na miejscu okazało się, że w prawdzie formalności dopełniliśmy, ale informacje z Murmansk Shipping Company nie  były dalej przekazywane do staży granicznej. Ktoś czegoś nie dopełnił i ktoś musiał być ukarany Ordnung muss sein. Mogliśmy się prawować, że to nie nasza wina, ale od Murmansk Shipping Company mieliśmy otrzymać ostatnie „błogosławieństwo” na drogę. Zapłaciliśmy 2 000 rubli kary ( 30 rubli - 1 euro)  i Arved ani pisnął. Mogło być gorzej. W Murmańsku czekał na nas Sława. Postój planował Arved na góra trzy dni – przecież wszystkie formalności i pozwolenia już mamy. Sława nie był tego taki pewien.

 Obok nas stał „Vagabond” którego skipper i właściciel Eric Brossier będący aktualnie w Moskwie, także starał się o zgodę na przejście. Mnie się aż ciepło zrobiło się na sercu na widok tego jachtu. Kiedyś należał on do Janusza Kurbiela, który z Ludkiem Mączką i Wojtkiem Jacobsonem zrobił on Przejście Północno Zachodnie na początku lat osiemdziesiątych. Natychmiast wysłałem do Wojtka e-maila. W odpowiedzi dostałem zdjęcia i historię wszystkich Vagabondów – ten był drugi. Zaprzyjaźniliśmy się z jego załogą, a po powrocie Erica zrobiliśmy wspólne duże party u nas na pokładzie.  Tego dnia wyjątkowo, dla odmiany, chciałem po prostu napić się zwykłego soku jabłkowego– sięgnąłem po butelkę i nalałem sobie pół szklanki. W chwili gdy podnosiłem ją do ust ktoś krzyknął, wyhamowałem... W butelce był calvados. Przyniósł go członek załogi Vagabonda Gerard Guerin. Nie był to jednak zwykły calvados, „pędził” go osobiście wujek Gerarda i wywindował na 70%, Co za skoncentrowany zapach, i duch, tylko pić należy drobnymi łyczkami, a nie jak sok jabłkowy. Krzyk uratował mnie przed taką profanacją.

Dni w Murmańsku upływały na nie mającym końca „załatwiactwie”. Czekamy na  wystawienie zaświadczenie o zdolności Dagmar Aaen do żeglugi w lodach, a także na podpisanie specjalnej umowy ze Sztabem Morskich Operacji. Już nikomu nie chce się nawet włóczyć po  tym mieście.

Wreszcie27.lipca, po 12 dniach postoju, mamy już wszystkie formalności za sobą,  nawet więcej – zwolniono nas z obowiązku brania ze sobą pilota lodowego. Decydentów udało nam się przekonać, że przy naszym doświadczeniem w żegludze w lodach nie jest to konieczne, ponadto mamy ze sobą obywatela Rosji – nie wiadomo który argument przeważył. Proponowanego nam Borysa Wolnego, naszego pilota z lat 91 i 92 odstąpiliśmy Vagabondowi. My wychodzimy, oni muszą poczekać do jutra, aż Borys przyleci z Odessy. Przepływamy obok bezrobotnej niemal floty lodołamaczy i floty okrętów podwodnych typu Kursk. Po wyjściu ze spokojnego fiordu oddaliśmy obligatoryjnego pilota i postawiliśmy żagle. Chwilę po opuszczeniu fiordu ciepły SW  4-5 Bft. wzmógł się i musieliśmy zrefować grota. Skończyło się także miłe murmańskie ciepełko, a zaczynało się normalne, morskie, polarne życie. Wzięliśmy kurs na wschód, na Karskie Wrota , najwygodniejsze przejście z Morza Barentsa na Morze Karskie, położone między południową wyspą Nowej Ziemi, a Wyspą Wajgacz.  Są jeszcze 2 inne przejścia; pomiędzy wyspą Wajgacz a kontynentem Jugorski Szar - tego Sztab Morskich Operacji nie zalecał  i przejście; pomiędzy północną a południową wyspą Nowej Ziemi – Matoczkin Szar, które jest zabronione. My nie zamierzaliśmy szukać guza i włóczyć się po „czarnobylopodobnych” terenach i poszliśmy rekomendowaną trasą.

Zwiad satelitarny pokazywał, że w Karskich Wrotach jest lód, a prognoza pogody zapowiadała sztorm. Nie było więc sensu się pchać. Sztorm postanowiliśmy przeczekać na kotwicy po zawietrznej stronie wyspy Kołgujew. Wyspa ta, podobnie  jak większość wysp w tym rejonie jest płaściutka i od wiatru nie chroni, ale co najważniejsze, tłumi fale. Na morzu w ogóle, a na morzu z lodem w szczególności taktyka przeczekania (jeśli jest gdzie) bywa często najlepszą taktyką.



Strony: 1  2  3  4  5  6  7 


Powrót do listy
Pacyfik wzdłuż i wszerz

Pacyfik wzdłuż i wszerz 2018

 

Amazonką przez równik

Amazonką przez równik 
02.04.-14.04.2020-zabukowany

20.05.-01.06.2020-przyjmujemy zgłoszenia