Jesteś w: Strona główna Artykuły 2002 Przejście Północno-Wschodnie

Artykuły

Powrót do listy

2002 Przejście Północno-Wschodnie

Jacht DAGMAR AAEN i jego załoga pokonali jeden z najtrudniejszych szlaków morskich świata - Przejście Północno-Wschodnie.


Strony: 1  2  3  4  5  6  7 

W tym miejscu kilka słów wyjaśnień na temat sytuacji prawnej tego Przejścia. Mogłoby sie przecież wydawać, że tzw. prawo nieszkodliwego przepływu gwarantuje możliwość przejścia przez wody terytorialne. Dla Rosjan są to jednak ich wody wewnętrzne (notą z 15.kwietnia 1926 roku rząd Związku Radzieckiego określił obszar zawarty między granicą z Norwegią, Biegunem Północnym, a granicą ze Stanami Zjednoczonymi jako swoje terytorium), a na takich obowiązują inne prawa.

28 maja 2002 , na konferencji prasowej w Hamburgu, Arved stwierdził, że mamy już wszystkie pozwolenia i ruszamy w drogę na Przejście Północno Wschodnie. On naprawdę w to wierzył. Tak naprawdę to nigdzie nie było napisane i nikt tego nigdy dokładnie nie powiedział, jakie pozwolenia trzeba ostatecznie mieć . Wykrywanie tego było dla Sławy pracą żmudną i odkrywczą.

Do wyprawy dołączyłem 28. czerwca w Tromsö, północnym porcie norweskim, znanym jako tradycyjne miejsce startu wielu wypraw północnych. Tutaj nastąpiła dość radykalna wymiana załogi. Dagmar stała w prywatnej przystani Gerda Schwalenstöckera. Wcześniej stacjonowała tutaj zima po nieudanej próbie pokonania Przejścia Północno Wschodniego w 1992 roku, a przed wyruszeniem na przejście Północno Zachodnie 1993. Gerd ma warsztat szkutniczo stolarski zatem ostatnie roboty i przygotowania mogliśmy wykonywać w oparciu o to zaplecze.

 W drogę ruszyliśmy 02 lipca 2002 roku. Wejście do Murmańska zapowiedziane było na 15.lipca, zatem mięliśmy sporą rezerwę czasową. Byliśmy niemal w komplecie. W  Vardö miała jeszcze nastąpić drobna podmiana, a w Murmańsku miał dosiąść się Sława. Liczba załogi wahała się więc między 10 a 12 osób. Ekspedycję mieliśmy nadzieję zakończyć przed końcem października tegoż (2002) roku.

W drodze do Murmańska wypróbowywaliśmy dopiero co zainstalowane urządzenia. Jedno z nich służyło do samodzielnego odbierania zdjęć interesujących nas fragmentów trasy przesyłanych za pomocą satelitów NOAA (National Oceanic & Atmospheric Asociation) . Najpierw, za pomocą symulacji komputerowej należało sprawdzić który satelita i o której godzinie będzie przelatywał nad interesującym nas odcinkiem trasy, a potem za pomocą specjalnej anteny namierzyć go. Gdy sygnał był wystarczająco mocny na ekranie komputera rysował się obraz powierzchni morza. Działało to pod warunkiem, że widoku nie przesłaniały chmury. Dodatkowo, drogą satelitarną dostawaliśmy zdjęcia  sytuacji lodowej opracowywane uprzednio na uniwersytecie w Bremen.  Na podstawie takich informacji łatwiej było podejmować prawidłowe decyzję dotyczącą kursu jachtu. Tego brakowało nam podczas poprzednich prób. Oczywiście bez łutu szczęścia i sprzyjającej pogody nic by nam to nie pomogło. Dagmar jest wprawdzie bardzo solidnym okrętem, ale nie lodołamaczem. Trzeba wziąć pod uwagę, że na początku ery lodołamaczy sforsowanie całego przejścia w ciągu jednego sezonu nawigacyjnego, było niebywałym sukcesem. Po raz pierwszy udało się to lodołamaczowi Sibirjakow  w 1938 roku. To właśnie rozwój elektroniki i ocieplenie klimatu usprawiedliwiały nasze ponowne podjęcie próby.

Po drodze odwiedziliśmy Hammerfest. Norwegowie w przewodnikach turystycznych podają, że jest to najbardziej na północ wysunięte miasto Norwegii. Oczywiście są jeszcze osiedla leżące bardziej na północ, ale nie miasta. Ciekawostką jest to, że duszpasterstwo katolickie w tych północnych i niekatolickich regionach Norwegii sprawują polscy kapłani. Norwegowie są w ogromnej większości protestantami związanymi z kościołem norweskim. Jedynie wśród cudzoziemców zdarzają się katolicy. W każdym razie zarówno w Tromsö jak i w Hammerfest w katolickich kościołach można spotkać polskich duchownych.

Wieczorem 06.lipca mieliśmy Nordkapp na prawym trawersie. Imponujący widok urwiska wysokiego na 307 m. Tu znowu kilka ciekawostek. Gdyby kogo spytać jaki jest najbardziej północny cypel Europy większość indagowanych z pewnością odpowiedziałaby – Nordkapp. Nie jest to jednak  prawda. Współrzędne leżącego na wyspie Mageröy Przylądka Północnego - Nordkapp są: 71°10’ N 025°47’ E  Nieco na zachód od niego leży wysunięty w morze cypel o nazwie Kniveskjelodden, którego koniec jest wysunięty niecałą milę bardziej na północ niż Nordkapp – nie może on jednak konkurować z Nordkappem swoim wyglądem. Gwoli ścisłości dodam, że najbardziej północny cypel kontynentu europejskiego nie leżący na wyspie, znajduje się nieco bardziej na południowy-wschód i nazywa się Nordkyn.

Po minięciu tych przylądków kurs nasz miał już składnik południowy. W Kongsfiord nurkowaliśmy, aby sprawdzić jak mają się Kraby Królewskie przywleczone tu kiedyś z Kamczatki. Mają się niezwykle dobrze, za to ekologowie nie są pewni czy to dobrze, czy źle.

Zgodnie z rosyjskimi wymaganiami pierwszego maila powiadamiającego o naszym planowanym przybyciu do Murmańska wysłaliśmy 3 doby wcześniej,  informację powtórzyliśmy 1 dobę i ostatecznie 12 godzin przed przybyciem.



Strony: 1  2  3  4  5  6  7 


Powrót do listy
Pacyfik wzdłuż i wszerz

Pacyfik wzdłuż i wszerz 2018

 

Amazonką przez równik

Amazonką przez równik 
02.04.-14.04.2020-zabukowany

20.05.-01.06.2020-przyjmujemy zgłoszenia